Labirynt znaczeń
Na przestrzeni kliku ostatnich dni spędziłem sporo czasu uczestnicząc na jednym z blogów w dyskusjach, dla których punktem wyjścia były różne koncepcje szeroko prezentowane w ramach ideologii New Age. Dyskusje te były dla mnie cudownym intelektualnym fermentem. Biorący udział w rozmowach blogerzy to inteligentni ludzie, mający wiele do przekazania. Choć moje poglądy pozostawały zasadniczo w opozycji do przekonań większości dyskutantów i zdarzało mi się oberwać po nosie, dziękuję autorce bloga Rozwój i Świadomość oraz wszystkim uczestnikom dyskusji za dobrą atmosferę i wytykanie mi moich ograniczeń.
Mój stosunek do tego co obejmuje pojęcie New Age można uznać za ambiwalentny. Z jednej strony większość idei, które wyrastają z tego nurtu obezwładnia mnie swoją ignorancją, pomieszaniem i gulaszem słownym, którego woń roznosi się na setki tysięcy kilometrów, od New Dheli po Antypody. Z drugiej doceniam wiele z tego, co dzięki tej filozofii pojawiło się na szerszą skalę w zachodniej kulturze. Co by nie mówić o New Age, to właśnie w znacznej mierze dzięki ekspansji tego nurtu możliwe stało się spopularyzowanie zachodniej tradycji ezoterycznej i magicznej, jak również przybliżenie zachodniemu odbiorcy wielu idei pochodzących z odległych kulturowo obszarów, jak Daleki Wschód, czy Polinezja. Dyskutując o koncepcjach popularyzowanych przez New Age, takich jak np. Huna, Prawo Przyciągania, czy też Moc Afirmacji wyraźnie dostrzegłem to, co najbardziej razi mnie w tym tunelu rzeczywistości. Ową kością w przełyku zdaje się być skrajnie nieprecyzyjny sposób opisu rzeczywistości, jakim zdecydowana większość autorów publikujących w ramach tego nurtu się posługuje. Do tego dochodzi jeszcze nierzetelne podejście do wiedzy, przejawiające się tym, że autorzy wielu książek przedstawiają wyssane z palca hipotezy jako oczywiste fakty, rzekomo potwierdzone przez odkrycia współczesnej fizyki, psychologii, czy neuronauki.
Dam taki oto przykład. “Wszystko jest energią”. Slogan ten, wydaje się być jednym z najczęściej powtarzanych przez różne osoby piszące książki o samouzdrawianiu, mocy afirmacji, prawie przyciągania, itp. teoriach. Dzięki rozmowom z blogerami na wspomnianym przeze mnie wcześniej blogu dostrzegłem coś, co wcześniej kompletnie ignorowałem, mianowicie to, że koncepcje te same w sobie nierzadko zawierają wiele sensownych spostrzeżeń dotyczących natury świata, w którym żyjemy. Zauważyłem, że to przede wszystkim używany w nich język sprawia, iż jawią się jako stek absurdów. Aby wyraźniej przybliżyć moje myśli posłużę się przykładem. Dotyczy on tego w jaki sposób wielu autorów, których twórczość można zaliczyć do New Age buduje argumentację, aby bronić stawianych tez. Taki sposób naginania rzeczywistości rozkłada mnie na łopatki, oto próbka:
“Świadomość jest podstawową rzeczywistością. Doktor Karl Pribram mówi, że podstawowa rzeczywistość jest energetycznym zapisem, jaki nasz mózg odbiera przez zmysły, które działając wspólnie tworzą złudzenie otaczającego nas świata.” Całość tego tekstu można znaleźć klikając tutaj.
O WSZYSCY BIRMAŃSVY BUDDOWIE !!! Otóż Karl Pribram niczego takiego nie mówi. Zainteresowanych tym w jaki sposób Pribram wypowiada się o problematyce umysłu, percepcji i świadomości odsyłam do mojej notki: “Piękno precyzyjnego języka”, znajdującej się na tym blogu.
Ten kompletny koktajl słowny, którego używa New Age wydaje się być w pewnym sensie ponurym zjawiskiem. Wiele naprawdę cennych idei i wartościowych przemyśleń jest odrzucanych jedynie z tego powodu, że aby dokopać się do głębszego sensu, trzeba przebrnąć przez morze nowomowy, na co nie wszystkim starcza wytrzymałości nerwowej. Szkoda, bo wielu znakomitych naukowców mogłoby całkiem poważnie podejść do niektórych hipotez wyłaniających się z odmętów tej filozofii, badając je i weryfikując. Zbudowany przez nich przekaz wykazywałby być może większą dbałość o precyzję języka i rzetelność w przedstawianiu faktów.
Komentarze
Witaj Krzychu na moim blogu
Bardzo ciekawie to ująłeś. Ten duchowo – pseudonaukowy bełkot kompletnie ignoruje konteksty kulturowe. Zdecydowana większość autorów reprezentujących ten nurt wybiera fragmenty rozmaitych tekstów i w całkowitym oderwaniu od tła kulturowego tworzy jakieś absurdalne, pozbawione jakiegokolwiek sensu interpretacje.


drogi autorze tego tekstu
właśnie o to chodzi w New Age, żeby pozbawić słowa
)mocno tkwiącego w konkretnej kulturze) korzenia znaczenia
temu służy cały ten bełkot naukowo-duchowy