Oblicza Boskości

oblicza_boskosciJakiś czas temu na blogu Rozwój i Świadomość wziąłem udział w dyskusji, która rozwinęła się wokół notki o intrygującym tytule “Religia jest trickiem genów?”. Dysputa toczyła się wokół fragmentu książki W. Jagera,  “Fala jest morzem”. Zainteresowanych całością tekstu oraz wszystkimi wątkami, które zostały rozwinięte w ramach komentarzy odsyłam do wymienionego wyżej artykułu. Ja natomiast skupię się na fragmencie, który skłonił mnie do pewnej refleksji w temacie Boga, czy ujmując to zagadnienie szerzej – Boskości.

Aby wprowadzić was, drodzy czytelnicy w kontekst, który stał się dla mnie inspiracją do napisania tej notki, zacytuję na początek niewielkie fragmenty wspomnianego tekstu oraz komentarz, którego udzieliłem w dyskusji, po czym przejdę do głębszego omówienia tematu i szerszego ukazania moich spostrzeżeń odnośnie poruszanego problemu.

FRAGMENTY Z KSIĄŻKI JAGERA

“Pewien inteligentny człowiek powiedział mi kiedyś, że “Religia jest trickiem genów”. Podchodzę do tego zdania bardzo poważnie i sądzę, że nie dyskredytuje ono bynajmniej religii. Przeciwnie. Jeśli jakiś gatunek osiągnął poziom, na którym może stawiać pytania o swoje pochodzenie, swoją przyszłość i sens, to wtedy jest rzeczą zupełnie naturalną, że rozwinął zdolności, które mu pomagają w znalezieniu odpowiedzi na te pytania.”

PYTANIE, KTÓRE ZOSTAŁO POSTAWIONE JAGEROWI W KSIĄŻCE

“Skoro Bóg jest ewolucją, czy wtedy w ogóle ma jeszcze sens mówienie o Bogu?”

ODPOWIEDŹ JAGERA

“Nie możemy zrezygnować z tego słowa. Jednakże powinniśmy zawsze mówić wyraźnie, jak je rozumiemy, ponieważ potocznie wiąże się je z tradycyjnym teistycznym wyobrażeniem zaświatowej osobowej mocy. Dlatego mówiąc o tym, co rozumiem przez słowo Bóg, wolę raczej określenie Pierwsza Rzeczywistość. Zen mówi o Pustce, hinduizm o Brahmanie, Mistrz Eckhart o Boskości, Jan Tauler o Ostatecznej Przyczynie.”

MÓJ KOMENTARZ PODCZAS DYSKUSJI

“Nie wiem, czy Bóg “jest” ewolucją, nie wiem nawet czy on w ogóle istnieje. Ale jeśli istnieje, to być może jeden z aspektów Boskości przejawia się pod postacią procesu ewolucji. I nie chodzi wyłącznie o językowy trick. Próba definicji Boga poprzez jakieś sztywne konstrukcje mentalne wydaje się być ślepą uliczką. Mieliśmy boga gniewnego, boga miłosiernego, boga jako trójcę, teraz mamy boga jako ewolucję? Być może kabalistyczne intuicje, w których mówi się o aspektach, emanacjach i relacjach pomiędzy nimi, tworzącymi “Drzewo Życia” to znacznie ciekawsza i pełniejsza droga do poznawania niż kolejne ramki, tym razem pod postacią procesu ewolucji.”

Hipoteza mówiąca o tym, że “Bóg jest trickiem genów” ma swoje korzenie w psychologii ewolucyjnej. W ramach tego paradygmatu zakłada się, że religijność to jeden z aspektów ewolucyjnego rozwoju ludzkiego organizmu. Spojrzenie takie stanowi istotny punkt widzenia w zrozumieniu, skąd biorą się zachowania religijne. Czy jednak, jak chcą psychologowie ewolucyjni, w pełni i ostatecznie wyjaśnia to istotę Boskości? Twierdzenie takie zdaje się być równie naiwne jak myślenie teologów, którzy pragną zamknąć Boga w zdefiniowanych przez siebie kategoriach dogmatycznych.

Rozumowanie Jagera zdaje się ukazywać bardzo istotny problem. Wskazuje bowiem na złożoność zagadnienia i odnosi się do wielu aspektów jakie wypadałoby poruszyć, chcąc coś sensownego powiedzieć na ten temat. Choć uznaję istotne spostrzeżenia psychologii ewolucyjnej, dążenie do ustanowienia przez nią w pełni wyczerpującego wyjaśnienia w oparciu o “paradygmat ewolucyjny” uważam za kolejną absurdalną próbę szukania odpowiedzi poprzez kompletne spłaszczanie rzeczywistości. Używając języka Wilberowskiego można powiedzieć, że psychologia ewolucyjna dostarcza ważnej odpowiedzi w kontekście trzeciej osoby, z punktu widzenia, który bada rzeczywistość jako to, co zwykle określamy słowem “obiektywny”. Wiara, że perspektywa ta ogarnia całość problemu, zdaje się jednak być przejawem kompletnej naiwności, że oto wreszcie mamy ostateczną odpowiedź.

Rozważając zagadnienie Boskości z punktu widzenia pierwszej osoby (wewnętrznego doświadczenia) największą sympatią darzę mapę, którą stworzyli kabaliści, zwłaszcza Ari (Izaak Luria). Mimo iż nie wierzę w boskie pochodzenie Tory, Boga Stwórcę, Naród Wybrany, Mesjasza i jakąkolwiek inną religijną “prawdę”, uważam, że Kabała Mistyczna udostępnia godny zainteresowania schemat pojęciowy odnoszący się do wewnętrznego doświadczenia Boskości. Metafory używane przez kabalistów zwracają uwagę na dynamiczny i zróżnicowany charakter związany z postrzeganiem tego, co zazwyczaj określamy jako “Bóg”. Kabalistyczne Drzewo Życia ukazuje rzeczywistość jako wielowymiarowy, dynamiczny proces. Sefiroty i łączące je ścieżki możemy postrzegać jako różne konteksty egzystencji.

Podstawowy błąd jaki można popełnić odnosząc się do kabalistycznego punktu widzenia, polega moim zdaniem na tym, że mając do czynienia z metaforami tego specyficznego języka, tworzymy sztywne wyobrażenia tego czym świat opisany przez kabalistów “jest”.  Jeśli przestaniemy traktować kabalistyczną mapę jako teorię ostateczną, lub też stek metafizycznych nonsensów, możemy użyć jej jako interesującego kontekstu, pozwalającego patrzeć na zagadnienie Boskości w szerszej perspektywie. W tym specyficznym tunelu rzeczywistości Boskość nie jest czymś co można zdefiniować w kategoriach bytu o jakiejś określonej, takiej lub innej, osobowej, lub bezosobowej tożsamości. Bóg kabalistów ujawnia swoje oblicza na wiele sposobów. Dynamiczne przestrzenie istnienia obrazowane poprzez Drzewo Życia możemy traktować jak różne oblicza przejawiającej się Boskości. Można ją postrzegać i doświadczać, ale nie sposób przypisać jej sztywnej tożsamości. Boskość nie jest tu ani Pustką, ani Bogiem, ani Boginią, ani Umysłem. Możemy odnosić się do Boskości poprzez różne utożsamienia, ale Boskość nie stanowi żadnego z tych utożsamień.

Jeśli używany przez kabalistów opis potraktujemy w kategoriach teorii rzeczywistości ukaże nam się metafizyka w najgorszym wydaniu, wydumane spekulacje słowne, których nie można poddać jakiejkolwiek weryfikacji. Jeżeli jednak potraktujemy ten opis jako mapę umożliwiającą eksplorację wewnętrznej przestrzeni, może ona okazać się niezwykle pomocnym narzędziem.

Problem z mistykami bardzo często polega na tym, że podane przez nich wyjaśnienia traktowane są w kategoriach prawdy ujawniającej istotę Boskości. Podejście takie zdaje się być ogromną przeszkodą na drodze poznania wewnętrznego. Doświadczenie i jego interpretacja oraz przekaz to kompletnie różne sprawy. Bardzo podobne doświadczenia mogą być interpretowane w rozmaity sposób przez różnych ludzi w zależności od ich psychicznej konstrukcji i kultury, która kształtowała ich przekonania. Systemy mistyczne i magiczne mogą stanowić inspirację, punkt wyjścia, hipotezę roboczą i w tym kontekście zdają się być użyteczne. Traktowanie ich w kategoriach jedynych słusznych teorii prowadzić nas może jedynie na manowce absurdu przejawiającego się pod postacią metafizycznych spekulacji, zbawczych planów i posłańców tego, lub innego Bóstwa. Całkowite odrzucenie sfery mistycznej sprowadza nas z kolei na wyjałowioną płaską ziemię naukowego materializmu i obsesyjnego, dogmatycznego redukcjonizmu.

Podsumowując posłużę się sformułowaniem, którego użył Mordechaj Kaplan, twórca Judaizmu Rekonstrukcjonistycznego: “Historia ma prawo głosu, ale nie ma prawa veta”. Potraktujmy więc historię mistycznych przekazów jako inspirację a nie ostateczną prawdą. Nie obawiajmy się tej historii poddawać krytyce i patrzeć na nią w kontekście odkryć naukowych. Odkrycia te, zwłaszcza w obszarze pracy mózgu rzucają nowe światło na organiczne aspekty doświadczenia mistycznego. Nie mówię, że neurofizjologia dostarcza nam ostatecznego wyjaśnienia. Zwracam natomiast uwagę, że jej odkrycia stawiają przynajmniej niektóre aspekty tych doświadczeń w nowym świetle.

dodajdo.com
Komentarze

„Historia ma prawo głosu, ale nie ma prawa veta” – jakże trafne spostrzeżenie i jak bardzo prawdziwe, a nawet pouczające.
Może wtarłoby wziąć sobie to do serca i patrzeć w przyszłość pamiętając, że cokolwiek zrobimy zostanie poddane ocenie – niekoniecznie pozytywnej ;)

Witaj Rene w mojej kapliczce :) Cieszę się, że znowu do mnie zaglądnęłaś :) To fakt, niektórym wydaje się, że będą żyli wiecznie a ich idee pozostaną absolutną prawdą na wieki wieków. Wiedza jednak ma tę cudowną cechę, że pozwala nam weryfikować zastane koncepcje. Jak mawiał hinduski bóg Indra „Wiedza wyzwala” i jak się zdaje miał świętą rację :) Przymierzam się, żeby napisać coś o Judaizmie Rekonstrukcjonistycznym. To bardzo ciekawy nurt a książka Rabiego Kaplana „Judaizm jako religijna cywilizacja ewolucyjna” w bardzo interesującym świetle ukazuje dzieje tej tradycji. Książka ta nie została niestety jak dotąd wydana po Polsku.
Pozdrawiam :)

Jacenty, z przyjemnością poczytuję Twojego bloga. A teraz, skoro zapowiedziałeś kolejny temat, z niecierpliwością na niego oczekuję, tym bardziej, że – i tu użyję e-prime – wydaje się on być niezwykle interesujący ;)

Rene
cieszę się, że dobrze czujesz się w mojej kapliczce :) Nie ukrywam, że miło usłyszeć dobre zdanie na własny temat :) Już wkrótce wstawię notkę nawiązującą do tematu świadomości i umysłu. Ostatnio sporo o tym dyskutowałem i skłoniło mnie to do napisania postu. Pojawi się pewnie też coś związanego z moimi kabalistycznymi inspiracjami. Chodzą mi po głowie tematy związane z naturą doświadczeń mistycznych i stosunkiem naszej kultury do stanów transpersonalnych, no i wspomniany Rabin Kaplan. Mam nadzieję, że wena twórcza okaże się moim sprzymierzeńcem :) Widzę, że spodobał ci się język e-prime :) Ciesze się, że ten wirus ;) się rozprzestrzenia i że malutka cząstka, którą w to wkładam zdaje się być :) pozytywnie odbierana :)

witaj,chcę dodać swoje przemyślenia co do pojęcia Boga – Boskości.Otórz przeczytałam ostatni artykuł w NIEZNANYM ŚWIECIE ,pt.O KARMIE INACZEJ.To wywiad z Siergiejem Łazariewem na temat jego książki DIAGNOSTYKA KARMY. I tu nie chodzi o karmę jaką znamy.Obraz Boga też nie ten.Zaintrygował mnie swoją teorią Boga jako organizmu,a karmą jako polem. Teoria pola jest mi znana od Ewy May ,która stosuje tę formę pracy z człowiekiem.Sama stosowałam tę metodę z jej płytki.To działa, ale Łazariew pobudził mnie do dalszej naukowej syntezy moich doświadczeń osobistych i spojrzenia na nie z dystansu- oglądając od srodka. Pozdrawiam

Witaj Ewa,

myślę, że potrzebujemy bardziej naukowego, badawczego podejścia do tych tematów, mniej religijnego. Jako podejście naukowe mam na myśli takie, w którym zasadniczą rolę odgrywają eksperymenty a nie wiara. Osobiście wydaje mi się bardzo mało prawdopodobne, aby coś takiego jak reinkarnacja (przynajmniej w rozumieniu buddyjskim i hinduistycznym) miało miejsce. Niemniej jednak być może istnieje coś w rodzaju pola morfogenetycznego, którego istnienie postuluje Rupert Sheldrake. Być może mamy do czynienia z czymś w rodzaju backup-u. Byłoby nieźle, gdyby nasza świadomość mogła przetrwać śmierć organizmu biologicznego. Czy tak jednak się dzieje? To przynajmniej póki co wielka zagadka.
Pozdrawki :) ))

Dodaj komentarz

(wymagane)

(wymagane)