<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Blog Jacentego &#187; Mistycyzm</title>
	<atom:link href="http://pozamatrix.pl/category/mistycyzm/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://pozamatrix.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sun, 09 May 2010 19:25:23 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>Psychodeliczne fobie</title>
		<link>http://pozamatrix.pl/w-sieci-absurdu/psychodeliczne-fobie/</link>
		<comments>http://pozamatrix.pl/w-sieci-absurdu/psychodeliczne-fobie/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 27 Feb 2009 09:21:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jacenty</dc:creator>
				<category><![CDATA[Barwy życia]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura i Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Mistycyzm]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[W sieci absurdu ;)]]></category>
		<category><![CDATA[Świadomość]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nexus.edu.pl/brak-kategorii/psychodeliczne-fobie/</guid>
		<description><![CDATA[Dorastałem w czasach upadającego komunizmu. O narkomanii mówiło się wówczas co nieco na organizowanych sporadycznie szkolnych pogawędkach z psychologiem. Gdy wracam pamięcią do tamtych lat, odnoszę wrażenie, że kwestie te stanowiły coś w rodzaju marginesu, istniejącego, ale nie mającego znaczenia społecznej epidemii. Nie mogło być przecież inaczej. Kraj kroczący jedynie słuszna drogą, wytyczoną przez zdobycze [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify"><img class="alignleft size-full wp-image-257" style="margin-left: 5px; margin-right: 5px" title="psychodeliczne_fobie" src="http://pozamatrix.pl/wp-content/uploads/2009/02/psychodeliczne_fobie.jpg" alt="psychodeliczne_fobie" />Dorastałem w czasach upadającego komunizmu. O narkomanii mówiło się wówczas co nieco na organizowanych sporadycznie szkolnych pogawędkach z psychologiem. Gdy wracam pamięcią do tamtych lat, odnoszę wrażenie, że kwestie te stanowiły coś w rodzaju marginesu, istniejącego, ale nie mającego znaczenia społecznej epidemii. Nie mogło być przecież inaczej. Kraj kroczący jedynie słuszna drogą, wytyczoną przez zdobycze marksizmu &#8211; leninizmu nie mógł być przecież przesiąknięty imperialistyczną zgnilizną pochodzącą z zachodu. Partia wytyczała kierunek a milicja obywatelska pacyfikowała wszelakie marginesy, od antypaństwowej opozycji, po <strong>narkomanów</strong> i chuliganów. W mojej pamięci zachował się wielki baner, który wisiał nad Zakopianką przy wjeździe do Krakowa: “Z Partią w XXI Wiek”. Na szczęście, przynajmniej w moim odczuciu, złowroga groźba ziejąca z tego banera, pozostała jedynie niespełnionym marzeniem totalitarnego aparatu władzy.</p>
<div><span id="more-258"></span></div>
<p align="justify">Moje zainteresowania duchowością i <strong>mistycyzmem</strong> sięgają czasów szkoły średniej. Wówczas to na dobre zapłonął we mnie duch, który pchnął mnie ku poszukiwaniu odpowiedzi na ważne egzystencjalne pytania. To wtedy zacząłem masowo czytać, dostępne jedynie poprzez giełdy książkowe i dystrybuowane dzięki spekulantom książki z dziedziny psychologii, religii i filozofii. Oficjalny obieg księgarski zapewniał bowiem przede wszystkim dostęp do wiecznie żywych dzieł samego Włodzimierza Ilicza Lenina.</p>
<p align="justify">Gdy w 1989 roku przyszły zmiany i komunistyczny aparat się posypał, miałem 20 lat i rozpoczynałem studia. Zdawałem na psychologię, ale ponieważ brakło mi trzech punktów, znalazłem się tuż pod magiczną kreską oznaczającą podział pomiędzy przyjętymi i odrzuconymi. Rozglądnąłem się wokoło i dostrzegłem wolne miejsca na socjologii. Ponieważ egzaminy miałem zdane pozytywnie, udałem się do tamtejszego instytutu i zostałem studentem. Dziś, gdy patrzę z perspektywy bardzo się cieszę, że tak się stało, ponieważ socjologia to fascynująca dziedzina. W tamtych czasach nie cieszyła się ona jednak tak wielkim powodzeniem jak dziś, gdyż nazwa tej dyscypliny kojarzyła się wielu ludziom z socjalizmem.</p>
<p align="justify">Czasy powoli się zmieniały. Studiowałem a dostęp do wiedzy stał się swobodny. Rynek wydawniczy po czterdziestu czterech latach PRL odżył i pojawiło się mnóstwo ciekawych pozycji. Chłonąłem je jedna za drugą. Stopniowo zmieniało się także nastawienie do narkomanii. W kapitalizmie stała się ona jednym z ważnych tematów medialnych. Pozwalała bowiem tworzyć przerażające programy o ćpunach, przyciągające widza i reklamodawców. Czasy się zmieniły, obraz <strong>ćpuna</strong> pozostawał jednak taki sam. Ćpunem nazywano niebezpiecznego osobnika płci męskiej, lub żeńskiej odurzającego się czym się da i kiedy tylko można, popełniającego przestępstwa, nieobliczalnego w swych czynach oraz stanowiącego zagrożenie dla zdrowej tkanki społecznej.</p>
<p align="justify">Przez ponad trzydzieści lat życia tkwiłem w przekonaniu, że <strong>narkotyki</strong> to jednorodna masa zła. Wiedziałem jedno. Spróbować można wszystkiego, ale nie narkotyków. Prowadzi to bowiem niechybnie do stania się kompletnym degeneratem. Gdy jakiś czas temu zacząłem bliżej przyglądać się problemowi, dostrzegłem coś niebezpiecznie dziwacznego. Narkotyki przestały mi się jawić jako jednorodna masa otumaniaczy, prowadzących do psychicznej i fizycznej degeneracji. Poznając bliżej szamanizm odkryłem ze zdumieniem, że <strong>substancje psychodeliczne</strong> znajdują się w użyciu od dobrych kilkudziesięciu tysięcy lat. Penetrowałem więc temat dalej a moje zdziwienia stawały się coraz większe. Odkryłem, że <strong>substancje zmieniające świadomość</strong> mają różne właściwości. Dowiedziałem się, że niektóre uzależniają fizycznie i wyniszczają organizm, inne natomiast nie wykazują takich właściwości i rozsądnie używane mogą otworzyć przed ludzkim organizmem drzwi do poszerzania percepcji. Zapoznanie się z osiągnięciami Stanislava Grofa w dziedzinie psychoterapeutycznego wykorzystania <strong>LSD</strong> ukazało mi jeszcze jeden bardzo istotny aspekt użycia substancji poszerzających świadomość. Zrozumiałem, że żyjemy w świecie kompletnego absurdu. Każda osoba w naszym społeczeństwie może pójść do sklepu lub kawiarni, zakupić i spożyć dowolną ilość alkoholu. Gdy ktoś jednak wypali skręta <strong>cannabis</strong>, może wylądować za kratkami. Tak więc upajanie się alkoholem i niszczenie organizmu poprzez jego działanie uznawane jest za postępowanie jak najbardziej dozwolone a poszukiwanie doświadczeń psychodelicznych, traktowane jest przez organy państwa jako przestępstwo. No cóż, postrzegam to jako zaprawdę intrygujące podejście w zakresie rozumienia praworządności.</p>
<p align="justify">Osobiście należę do zdecydowanych przeciwników ćpania tak samo, jak należę do zdecydowanych wrogów upijania się. Czy jednak państwo, które nakłada kary na osoby przekraczające drzwi percepcji poprzez wykorzystanie substancji psychoaktywnych można uznać za oazę wolności? W pełni popieram rozwiązania, które zakazują na przykład prowadzenia samochodu pod wpływem używek, bez względu na to, czy mamy tu do czynienia z psychodelikami, czy też alkoholem. Postępowanie takie naraża bowiem innych na niebezpieczeństwo. Czy oznacza to jednak, że prawo ma cechować się bezmyślnym zakazem, którym obłożono wszelkie doświadczenia z psychodelikami?</p>
<p align="justify">Jeśli głębiej zastanowimy się nad stosunkiem kultury do tego problemu, możemy dostrzec wpływy znacznie starszych niż marksistowsko &#8211; leninowski model państwa totalitarnego i chrześcijańska etyka kapitalizmu, wyrażona formułą benedyktyńską: “módl się i pracuj”, do której dodam: “a garb ci sam wyrośnie”. Obsesyjna nienawiść do wszelkiej wolności, w tym wyrażającej się poprzez eksperymenty psychodeliczne, swobody seksualne i prekognicja zdaje się mieć bardzo silne źródło w hebrajskiej Biblii. Bóstwo burzy i wojny, uznawane przez monoteistyczną tradycję za boga jedynego karze wszystkich, którzy poszukują odpowiedzi gdziekolwiek indziej, niż w ustanowionym przez niego prawie. Wpływ tych idei na rozwój zachodniej cywilizacji zdaje się nieść ze sobą obsesyjną podejrzliwość wobec wszystkiego, co wykracza poza biblijne ramy, ukazujące “jedyną prawdę”.</p>
<p align="justify">Narkomani uciekający przed społeczeństwem w nałóg budzą we mnie refleksję i współczucie. Szkoda, że tak wielu ludzi umrze, lub popełni przestępstwa za sprawą substancji odurzających. Z drugiej jednak strony system społeczny, który ukazuje wszelkie psychodeliczne poszukiwania jako zło, budzi we mnie gniew. Psychodeliczna podróż nie powinna być traktowana jak przestępstwo. Potrzebujemy psychodelicznej kultury, tak samo jak potrzebujemy kultury spożywania alkoholu. Prawdziwie dojrzały system społeczny powinien starać się uczyć i ukazywać dobre wzorce a nie tworzyć bezmyślne, nacechowane lękiem i kłamstwem systemy zakazów i kar.</p>
<p align="justify">Mimo głębokiego zainteresowania mistycyzmem, przez wiele lat kompletnie umykał mi ważny aspekt doświadczenia mistycznego. Otwieranie <strong>drzwi percepcji</strong> z użyciem psychodelików jawiło mi się jako narkomania i poszukiwanie niezdrowych wrażeń. Rozpływałem się natomiast w zachwycie nad mistykami, którzy w swej “świętości” doświadczali kontaktu z nieznanym i niezwykłym obszarem transpersonalnym. Gdy bliżej się temu przyjrzałem, ukazał mi się nieco bardziej złożony obraz. Bardzo wielu świętych dochodziło do swych wizji poprzez lata wyczerpujących praktyk. Doświadczenia te powstawały bardzo często jako wynik długotrwałych postów, biczowania, leżenia krzyżem, zamykania się w trumnie, absolutnej abstynencji seksualnej, czy trwających całymi dniami i nocami modłów, śpiewów, mantr i inwokacji. W moim umyśle widniał zatem podział na dobrą i złą mistykę. Ta zła, niegodna prawdziwie uduchowionego człowieka, stanowiąca drogę na skróty, wiodła przez psychodeliczne substancje. Ta dobra jawiła się jako wyczerpujący do granic wytrzymałości trening organizmu. W taki właśnie sposób problem ten ukazuje najczęściej “oficjalna” kultura, mająca swe korzenie w monoteistycznym szaleństwie, które kilka tysięcy lat temu przejawiło się na Bliskim Wschodzie. Dziś patrzę na to zagadnienie z nowej perspektywy. Nie dzielę doświadczenia transpersonalnego według schematu, który opiera się na psychodelicznej fobii.</p>
<p align="justify"><a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,4992077.html" target="_blank" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1_80708_4992077.html?referer=');"><em><span style="text-decoration: underline;">Na koniec odsyłam was, drodzy czytelnicy mojego bloga do ciekawego artykułu, ukazującego hipotezę przedstawioną przez izraelskiego naukowca, profesora Benny-a Sharon-a z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie. Czy Biblijni Żydzi zmierzający do Ziemi Obiecanej mogli mieć narkotyczne wizje wywołane przez halucynogenną roślinę?</span></em></a></p>
<h3>Zapraszam do udziału w sondzie</h3>
<p align="justify"><em>[poll id="2"]</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pozamatrix.pl/w-sieci-absurdu/psychodeliczne-fobie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Uchwycić świadomość&#8230;</title>
		<link>http://pozamatrix.pl/filozofia/uchwycic-swiadomosc/</link>
		<comments>http://pozamatrix.pl/filozofia/uchwycic-swiadomosc/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 Feb 2009 18:45:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jacenty</dc:creator>
				<category><![CDATA[Filozofia]]></category>
		<category><![CDATA[Mistycyzm]]></category>
		<category><![CDATA[Neuronauka]]></category>
		<category><![CDATA[Religia]]></category>
		<category><![CDATA[Kognitywistyka]]></category>
		<category><![CDATA[Mózg]]></category>
		<category><![CDATA[Świadomość]]></category>
		<category><![CDATA[Umysł]]></category>
		<category><![CDATA[Wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nexus.edu.pl/brak-kategorii/uchwycic-swiadomosc/</guid>
		<description><![CDATA[Ostatnimi czasy prowadzę sporo rozmów na temat świadomości. Istnieje wiele koncepcji, które starają się wyjaśnić czym “jest” świadomość. Na zagadnienie to można spojrzeć z wielu różnych perspektyw, które udostępniają nam nauki kognitywne, koncepcje religijne, czy filozoficzne. Możemy rozpatrywać świadomość w kontekście wewnętrznego doświadczenia swojej istoty, procesów mózgowych, czy też na płaszczyźnie społecznej i kulturowej. To [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify"><img class="alignleft size-full wp-image-202" style="margin: 5px" title="uchwycic_swiadomosc" src="http://pozamatrix.pl/wp-content/uploads/2009/02/uchwycic_swiadomosc.jpg" alt="uchwycic_swiadomosc" />Ostatnimi czasy prowadzę sporo rozmów na temat świadomości. Istnieje wiele koncepcji, które starają się wyjaśnić czym “jest” <strong>świadomość</strong>. Na zagadnienie to można spojrzeć z wielu różnych perspektyw, które udostępniają nam nauki kognitywne, koncepcje religijne, czy filozoficzne. Możemy rozpatrywać świadomość w kontekście wewnętrznego doświadczenia swojej istoty, procesów mózgowych, czy też na płaszczyźnie społecznej i kulturowej.</p>
<p align="justify">To co naprawdę istotne w całej tej gmatwaninie perspektyw, dociekań, wierzeń i hipotez dotyka jednak bardzo praktycznej kwestii, związanej z naszym poczuciem tożsamości jako żyjących, czujących istot. Pytanie o świadomość i <strong>umysł</strong> prawie zawsze wiąże się z problemem śmierci i myślą o tym, że nadejdzie dzień, w którym przestaniemy istnieć. Czy <strong>śmierć</strong> oznacza całkowity koniec naszej świadomości? Czy gdy umrzemy, wraz z ostatnim tchnieniem zapadniemy się w stan całkowitej nieświadomości podobny do najgłębszego snu? Bez względu na wszelkie możliwe mentalne, teoretyczne spekulacje, które możemy czynić na temat umysłu, te właśnie kwestie zdają się być dla wielu z nas najważniejsze.</p>
<div><span id="more-203"></span></div>
<p align="justify">Większość religii mówi o takiej, czy innej formie życia pozagrobowego. Koncepcje takie jak <strong>nieśmiertelna dusza</strong>, czy <strong>reinkarnacja</strong> pozwalają stworzyć w umyśle wyobrażenia ciągłości życia. Ukazują one śmierć nie jako koniec, ale przejście z jednej formy istnienia w inną. Odkrycia naukowe, zwłaszcza dokonania nauk o mózgu zdają się jednak tę wiarę niweczyć. Umysł i fizyczny organizm przestają być dwoma odrębnymi bytami. Jawią się jako współistniejąca całość. Czy naukowe odkrycia raz na zawsze położyły kres nadziei na trwanie świadomości po śmierci mózgu? Czy umysł, tak jak postuluje <strong>kognitywistyka</strong> należy rozumieć wyłącznie w kategoriach procesów mózgowych? Czy istnienie umysłu i świadomości poza fizycznym organizmem to tylko wielkie złudzenie podtrzymywane lękiem przed śmiercią i nicością? Trudno w tym temacie udzielić jednoznacznych, ostatecznych odpowiedzi. Osobiście uważam, że nie ma sensu trzymać się wyobrażeń, które płyną z “prawd” religijnych. Wbrew pozorom naukowe odkrycia w obszarze fizjologii mózgu nie dają ostatecznej odpowiedzi w temacie ewentualnego <strong>życia po śmierci</strong>. Skłaniają jednak do tego, aby w nieco inny sposób spojrzeć na samą definicję, rozumienie i wyobrażenia dotyczące fenomenu świadomości.</p>
<p align="justify">Bardzo istotne zdaje się postawienie pytania co w istocie możemy nazwać umysłem. Spore osiągnięcia w obszarze badania tych zagadnień ma tradycja buddyjska. Praktyki medytacyjne stworzone w ramach szkół buddyjskich koncentrują się na badaniu procesów świadomości. Buddyjskie filozofie starają się dać odpowiedź na pytanie, czym “jest” umysł i świadomość. Przez długie lata praktykowałem buddyjskie medytacje. Pozwoliło mi to doświadczać umysłu na wiele sposobów i przyglądać się jego fenomenom w nieco szerszej perspektywie niż zwyczajna gonitwa myśli. Rozważając jednak bardziej wnikliwie spektrum, które oferuje Buddyzm, dostrzegłem, że w zasadzie koncentruje się ono na rozumieniu umysłu w kontekście zagadnienia percepcji. Gdy na taki pogląd nałożymy filtr, który oferuje <strong>neuronauka</strong> rodzi się intrygujące pytanie. Co stanowi podłoże umożliwiające percepcję? Dochodzimy tu do momentu, w którym mówiąc o świadomości w zasadzie należy odnieść się to tego zagadnienia nieco bardziej precyzyjnie. Wszystko czego doświadczamy w medytacji, zdaje się być doznawane przez nas jako żyjący organizm. Wszystkie doświadczenia medytacyjne, bez względu na to jak je postrzegamy, mogą być doświadczane na tyle, na ile pozwala organizm, w którym przejawiają się procesy mentalne. Wyciszenie, spokój, świetlistość i inne fenomeny zdają się mieć podłoże organiczne.</p>
<p align="justify">Po wielu latach buddyjskich praktyk doszedłem do wniosku, że oferowane przez Buddyzm wyjaśnienie natury świadomości to tylko drobniutki wycinek znacznie szerszego problemu. Kolejny fragment tej układanki dostarczyła mi kognitywistyka. Traktuje ona umysł jako proces, który powstaje na bazie działania <strong>mózgu</strong>. Umysł w tym kontekście nie jest materialny, ale działa w określony sposób dlatego, że proces, który stanowi, funkcjonuje dzięki możliwościom organizmu determinującego jego doświadczanie.</p>
<p align="justify">Myślę, że problem z całym spektrum poszerzonej świadomości, o którym mówią mistycy w istocie dotyka naszych organizmów. Wszystkie te doświadczenia przeżywamy w ciele. Nie twierdzę, że świadomość nie może istnieć poza ciałem. Uważam natomiast, że organiczna świadomość nie istnieje poza organizmem. W tym sensie to czego doświadczamy jako siebie zdaje się być wyłącznie procesem powstającym w związku z funkcjonowaniem mózgu. Można taki pogląd łatwo udowodnić. Do tego dowodu często odwołują się także Buddyści mówiąc o nietrwałości i barku wrodzonej esencji. Czymże “jest” świadomość? Czy gdy śpisz masz takie samo poczucie siebie jak w stanie czuwania? Czy w głębokim śnie doświadczasz w identyczny sposób jak w marzeniu sennym? Czy gdy wprowadzisz drastyczną dietę, bezsenność, środki psychodeliczne twoja świadomość przejawiać się będzie tak samo? Tak więc to co zwykle nazywamy świadomością (doświadczeniem tożsamości, poszerzonej czy nie), wydaje się być nierozłączne z funkcjonowaniem naszego organizmu.</p>
<p align="justify">To czy proces, którego doświadczamy jako umysł może przetrwać śmierć ciała to zupełnie inne pytanie. Być może tak właśnie się dzieje, być może informacja o tym procesie podlega backupowi, np. w polu morfogenetycznym, o ile takowe istnieje. Być może nasze utożsamienia stanowią jedynie hologram i w istocie to co traktujemy jako siebie, stanowi nie nas samych, ale jeden z aspektów nas samych?</p>
<p align="justify"><em>Reasumując, to co mistycy z reguły określają jako umysł, ja wolę nazywać organicznym umysłem i nie jest to wyłącznie zabieg słowny. Rozróżnienie to ma duże znaczenie praktyczne w głębszym rozumieniu fenomenu świadomości.</em></p>
<p align="justify">Kolejne istotne zagadnienie, któremu warto się przyjrzeć to definicja “<strong>ego</strong>”. Mistycy mówiąc o doświadczeniu “wyższej rzeczywistości” często wskazują na rozpływanie się zwyczajnej tożsamości, którą można określić słowem “ego”. Czy zatem świadomość organiczną możemy traktować jako ego? Otóż nie, ego reprezentuje ten obszar umysłu, który odpowiada za nasze społeczne poczucie siebie. W tym kontekście świadomość organiczna to znacznie więcej niż ego, które stanowi jeden z wielu procesów tej świadomości.</p>
<p align="justify">Przyjrzyjmy się temu jeszcze z innej strony. Gdy mówimy o świadomości odnosimy się przynajmniej do dwóch procesów, które jak się zdaje, determinują naszą zdolność doświadczania wnętrza swojej własnej tożsamości. Procesy te nazywamy pamięcią i uwagą. <strong>Pamięć</strong> i <strong>uwaga</strong> zdają się być konieczne, abyśmy mogli odczuwać siebie. Świadomością organiczną nazywam zatem proces oparty o funkcje pamięci i uwagi, którymi steruje mózg. Wyłącz mózg a zniknie pamięć i uwaga, co zostało potwierdzone w olbrzymiej ilości eksperymentów neurofizjologicznych. Jeśli uważnie przyjrzymy się procesom pamięci i uwagi zobaczymy, że ich spektrum może być znacznie szersze niż to, które znamy z tzw. “normalnego stanu świadomości”, czyli uwarunkowanego sposobu sterowania uwagą i przywoływania wspomnień. Gdy zaczynamy medytować nasze pola percepcji mogą przyjmować odmienne od wcześniej uwarunkowanych wglądy. <strong>Medytacja</strong> zmienia stan skupienia uwagi a co za tym idzie percepcję rzeczywistości. Percepcję zmieniają także np. stan hipnozy, substancje psychodeliczne, hiperwentylacja, głodówka, czy skrajne wyczerpanie, brak snu i stany zagrożenia życia. Wszystkie one mogą prowadzić do tak zwanego doświadczenia szczytowego. Widzenie aury, kolorowych świateł a nawet całych trójwymiarowych światów można osiągnąć np. poprzez wpatrywanie się w lustro, czy deprywację sensoryczną a także w stanach bliskich śmierci. Wszystkiego tego doświadczamy jednak jako żyjący organizm. Czasem używa się pojęcia “doświadczenia transpersonalne”, gdyż przekraczają one to, czego potrafi doświadczać statystyczna większość ludzi znajdujących się w określonej równowadze organicznej (hormonalnej, neurochemicznej, itd.). Można zatem przyjąć hipotezę, że zdolności organizmu determinują postrzeganie rzeczywistości. Nie oznacza to jednak, że nie istnieją nieorganiczne istoty, których postrzeganie może być zupełnie inne niż to, które my znamy z doświadczenia. Oznacza to jedynie, że nasze postrzeganie w ciele, choćby tak niesamowite jak po psychodelicznej dawce LSD, albo pod wpływem 20 letniego treningu medytacji odbywa się poprzez możliwości jakie daje nam organizm.</p>
<p align="justify">Kolejny intrygujący temat to możliwość kontaktu z istotami nieorganicznymi, jeśli takowe w ogóle istnieją. Jeżeli przyjmiemy hipotezę, że tak właśnie się dzieje, to i tak musimy zwrócić uwagę na pewien aspekt, który w mojej opinii umyka uwadze większości mistyków. Otóż sposób w jaki odbieramy takie sygnały również jak się zdaje, zdeterminowany będzie możliwościami, które daje nam <strong>organizm</strong>. Mówiąc jeszcze bardziej precyzyjnie, informacja taka to sygnały przetworzone przez organiczne zmysły. Przetwarzanie to dokonuje się w postaci procesu mentalnego, który może być interpretowany w naszej organicznej świadomości.</p>
<p align="justify">Cały mój wywód nie miał na celu ukazania, że <strong>duchowość</strong> niezależna od ciała organicznego nie istnieje. Uważam, że ona może istnieć, ale problem w moim przekonaniu polega na tym, że niewłaściwie to zagadnienie identyfikujemy, czyli poszukujemy czegoś co działa niezależnie od ciała fizycznego odnosząc się do procesów organizmu. W tym sensie należałoby nieco inaczej spojrzeć na to, o czym mówią mistycy. Po pierwsze nawet jeśli opisują oni “<strong>niefizyczne światy</strong>” to odnoszą się do nich poprzez filtr percepcyjny w postaci organicznej świadomości. Nie przekazują nam zatem informacji o tym co tam rzeczywiście istnieje a jedynie obraz, który przetworzył ich umysł. Sami doświadczając stanów transpersonalnych, także powinniśmy mieć na uwadze ten stan rzeczy. Po drugie wydaje się, że nie do utrzymania jest pogląd o duszy jaki przekazują nam tradycyjne systemy religijne i mistyczne. Potrzebujemy nowego języka, który pozwoliłby nam budować hipotezy na temat “głębszej rzeczywistości” jednocześnie uwzględniając odkrycia nauk kognitywnych. Ignorancja wobec osiągnięć kognitywistyki sprawia, że trudno nam tworzyć pełniejszy obraz świata, który ukazuje takie tradycyjne pojęcia jak “dusza” w zupełnie innym kontekście. Być może dusza istnieje, ale wydaje się być kompletnym absurdem upieranie się przy uznawaniu za sensowne wyobrażenia, które przekazują nam na jej temat religijne dogmaty i wyłaniające się z nich wierzenia.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pozamatrix.pl/filozofia/uchwycic-swiadomosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- This Quick Cache file was built for (  pozamatrix.pl/category/mistycyzm/feed/ ) in 0.32667 seconds, on Jul 30th, 2010 at 6:01 pm UTC. -->
<!-- This Quick Cache file will automatically expire ( and be re-built automatically ) on Jul 30th, 2010 at 7:01 pm UTC -->