W Królestwie słówka „BYĆ” ;)

w_krolestwie_slowka_bycDrodzy czytelnicy mojego bloga, jak pewnie zauważyliście, wczoraj nie dodałem żadnej notki. Praktycznie cały dzień ślęczałem nad wnioskiem o dofinansowanie w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka. Przeglądałem dokumenty i doszukiwałem się dziury w całym. Mądrzy ludzie wymyślili kiedyś określenie na takie działania – “audyt”. Wnikałem w meandry tego tekstu, aby wychwycić ewentualne błędy i niedociągnięcia, żeby ów wniosek miał większą szansę przejść. TAK – również takimi dziwactwami się zajmuję. Gdy tak sobie pomykałem od jednego punktu do drugiego analizując meandry projektu, poczułem się niczym kabalistyczny mistyk.

Zagłębiając się w kolejne sfery słów i liczb, przemierzałem całą głębię tego dziwacznego świata, która jawiła się jako cele, produkty, dane marketingowo – finansowe, społeczno – ekonomiczne analizy, i inne tym podobne byty. Cały ten, stworzony w umyśle wszechświat znaczeń, wierzeń, nadziei, oczekiwań i dążeń wyglądał jak swoiste Drzewo Życia. Punkty, które łącząc się tworzyły sieć ścieżek, budując wzajemne powiązania rozbłyskiwały niczym światła sefirot.

W pewnym momencie, być może z przemęczenia, zauważyłem specyficzną właściwość całego tego uniwersum. Wszędzie gdzie nie spojrzeć królowało, wyłaniające się niczym łeb złowrogiej hydry straszliwe słówko “BYĆ” :) W tym świecie cała rzeczywistość jawiła się jako kompletnie sztywny, do bólu doprecyzowany mechanizm, nie dopuszczający żadnej przestrzeni dla nieznanego. Wszystko zgodnie z instrukcją, całkowicie podporządkowane wytycznym, tańczące w rytm z góry określonych założeń. W tym specyficznym kosmosie wniosku o dofinansowanie wszystko wyglądało na absolutnie jasne, pewne i nie pozostawiające najmniejszych nawet wątpliwości. Sformułowania takie jak: “Celem projektu jest”, “Wnioskodawca będzie”, “Usługi są” można było dostrzec praktycznie wszędzie.

Niesamowite – pomyślałem sobie, cóż za szalony świat. Wszyscy zdają sobie sprawę, że ryzyko i niepewność towarzyszą biznesowi jak cień, wydają się być nieodłączne. W świecie przekazu biznesowych idei panuje jednak intrygująca moda. Mieszkańcy tej krainy uważają, że tylko słowa niosące absolutną pewność “SĄ” tymi, za które warto zapłacić ;)

dodajdo.com
Komentarze

Zastanawiam się czy jestem, czy też wydaje mi się, że jestem….
Hmmm… Twardy orzech do zgryzienia.

Ale nawiązując do Twojego artykułu Jacenty, muszę stwierdzić, iż zdecydowana większość ludzi w ogóle nie zauważa tych drobnych niuansów owego niepozornego słówka, które w tak wspaniały sposób przekłada język e-prime.
Czasownika „być” – we wszystkich odmianach – używa się nagminnie na całym świecie. Poczynając od małego szkraba, który poznając pierwsze słowa powtarza je i mówi – „jeśtem Kuba”, poprzez edukację szkolną, potem listy pisane do ukochanej osoby, poematy, biblię, etc., po ostatnie słowa nad grobem.

Być albo nie być, oto jest pytanie…?
Ciekawe jak te słowa brzmiałyby po przetworzeniu na język e-prime??

Rene, dziękuję ci za tak głęboki komentarz, bardzo mnie cieszy, że tak głęboko, jak mi się zdaję doświadczyłaś magii języka e-prime. Poprzez to pytanie: „Być albo nie być, oto jest pytanie?? Ciekawe jak te słowa brzmiałyby po przetworzeniu na język e-prime??” poddałaś mi cudownie zwariowany pomysł, żeby zacząć bawić się w takie przemiany i to bawić się na tym blogu :) I jeszcze coś, zadziwiająca synchroniczność, na początku komentarza piszesz: „Zastanawiam się czy jestem, czy też wydaje mi się, że jestem…, Hmmm… Twardy orzech do zgryzienia.” a ja tymczasem tworzę właśnie artykuł, który między innymi do tego nawiązuje :)
Pozdrowionka :)

Nasze umysły przyzwyczajone są do opisywania świata w kategoriach stanu, a potem dziwimy się, boli nas, itd., gdy świat po raz kolejny pokazuje, że jest dynamiczny i zmienia się w każdej sekundzie… i tak się bujamy między jednym a drugim… pozdrawiam :)

Wiesz Joanna
świat biznesu, który przemierzam od wielu lat wydaje mi się kompletnie komiczny. To rodzaj komi-dramatu, w którym rolę króla przyjęła sprzedaż a rolę błazna techniki sprzedaży :)

No cóż Jacenty, i mnie wypadało będzie teraz siąść nad jednym z wniosków do programu PO IG (B2B), który będzie moim pierwszym wnioskiem do tego akurat działania. Niemniej odczucia mam podobne jak Twoje po wikłaniu się w różne programy pomocowe. Dodam, że całe to „drzewo życia” produktów, usług, analiz jawi mi się nieraz jako jedna wielka iluzja i papka, serwowana przez nas konsultantów i naszych klientów tylko po to, aby jacyś tam eksperci przekonali się w swoim umyśle, że projekt ma szansę powodzenia. A skąd tak naprawdę wiadomo, że ma? Były świetne projekty, które odpadły, a ich pomysłodawcy mimo to zrealizowali je; były również projekty, które otrzymały, a prędko padły w beznadziei iluzjonistycznych mrzonek. A zresztą co tam… wiesz o tym wszystkim lepiej ode mnie.:)

Pozdrawiam. Rozlin z CTUD-u

Witaj Rozlinie na moim blogu. Cieszę się, że tu dotarłeś. Fakt, że wyroki ekspertów PARP-u jawią się niczym nieznane ścieżki Pana :) Nie znamy dnia ani godziny, kiedy raczą ukazać swą wolę i ponadto meandry ich umysłów zdają się być nieprzeniknione. Ostatnio miałem taką sytuację. Zrobiłem wniosek dla instytucji edukacyjnej (szkoła wyższa). Obawialiśmy się, że może nie przejść ze względu na zabezpieczenia finansowe. Ale wyrok Pana Audytora kompletnie nas zaskoczył. Stwierdzono w nim, że projekt wykazuje brak kompetencji merytorycznych mimo iż zawierał nazwiska ludzi, którzy mieli bardzo duże osiągnięcia, do tego potwierdzone wieloletnią praktyką. Ciekawe jaki wyniki przyniesie odwołanie. W każdym razie tak jak ciekawie zauważasz, całe to dziwaczne drzewo życia produktów, usług i wytycznych to wielka kleista papka :)

Dodaj komentarz

(wymagane)

(wymagane)