Takimi pragnę ich zapamiętać…
Po prostu dobrzy i prawi ludzie, sympatyczni, mający poczucie humoru i dystans do otaczającej rzeczywistości. Odczuwam wielki smutek, że już ich nie ma wśród nas. Trudno mi sobie wyobrazić, że już nigdy ich nie zobaczę. Jako obywatel stawałem wielokrotnie przed trudnym wyborem. Jako mocno agnostyczny umysł nie należę do ludzi utożsamiających się w pełni z tzw. prawicą. Jako Polak mający świadomość komunistycznych zbrodni zawsze jednak sympatyzowałem i sympatyzuję z tymi, którzy domagali się historycznej prawdy. Z odrazą patrzyłem na to, że do rangi męża stanu podnoszono gen. Wojciecha Jaruzelskiego a poniżano i bagatelizowano osobę płk. Ryszarda Kuklińskiego. W ten straszny dla Naszej Ojczyzny dzień wspominam także pułkownika Kuklińskiego i jego wielki wkład w to, że Polska stała się wolnym krajem. Wraz z Prezydencką Parą w dzisiejszej katastrofie zginęło wielu wybitnych, oddanych Polsce ludzi – marszałek Płażyński, prezydent Ryszard Kaczorowski, marszałek Putra, posłanka Ola Natali Świat, całe naczelne dowództwo Polskich Sił Zbrojnych a także wielu Księży i przedstawiciele Rodzin Katyńskich. Śmierć wszystkich, którzy zginęli budzi we mnie ogromny smutek. Prezydencką Parę darzyłem jednak szczególną sympatią. Pamiętam swoją radość, gdy Lech Kaczyński został Prezydentem Polski. Dziś odłożyłem na bok wszelkie zajęcia. Wspominałem tych wspaniałych ludzi stojąc pod Krzyżem Katyńskim i będąc na Wawelu. Dziś z całego serca pragnę, aby Budda Amitaba naprawdę istniał i ogarnął wszystkie ofiary tej strasznej tragedii swoim Światłem. Być może spoglądają na nas wszystkich z Jego Pięknej, Czystej Krainy…
Komentarze
Film, który co jakiś czas emituje TVN o Prezydenckiej Parze jest bardzo wzruszający. Byli to ludzie zdystansowani, weseli i dowcipni. Pani Maria Kaczyńska doglądająca garderoby męża, Lech Kaczyński co chwilę obejmujący żonę….uśmiechnięci…kochające się małżeństwo. Prezydentowa nic sobie nie robiła z uśmieszków i komentarzy, że niańczy męża dopinając mu guziki na oficjalnych uroczystościach – jak sama powiedziała kiedyś w wywiadzie, nie ulegała żadnym wpływom.
Tak, właśnie… czy aż takich tragedii potrzeba? Oby ta wielka tragedia pozostawiła w nas wszystkich lekcję pokory…
Kiedyś powiedziałem, przy okazji jakiejś rozmowy, że głównymi winowajcami kształtu naszej kultury politycznej są media. Dziś wychodzi to tak mocno… gdzie oni trzymali te wszystkie filmy, zdjęcia, wywiady, w których Prezydencka Para po prostu była prawdziwa. Niszczyli tych ludzi z absolutną bezwzględnością. Dobrze, że dzisiejszy dzień to odmienił. Oby ta odmiana była trwała. Musimy coś zrobić, aby nie pozwolić, żeby ta tragedia zamieniła się w mgliste wspomnienie. Nie wiem co… ale wiem, że pamięć tych wspaniałych ludzi, gdy przeminie ból żałoby uczcić należy czynem, którego głównym przesłaniem będzie przynajmniej ziarno zmian na lepsze…
Nie uważacie, że za życia Prezydenckiej Pary większość ludzi nie doceniała, ani nie widziała jakimi na prawdę byli ludzi. Media kreowały Ich wizerunek jako „dziwaków”, z Pani Prezydentowej zrobili jak już wspomniał wcześniej „niańkę Prezydenta”, uśmieszki, chichoty, docinki…mało kto wiedział, że Maria Kaczyńska była wykształconą kobietą, która była życzliwa dla ludzi i mądra życiowo. Tak jak napisałeś Jacenty, też się zastanawiam, czy musiało dojść do takiej tragedii, by dziennikarze zmontowali wzruszający film, pokazujący ludzkie oblicze tych ludzi?? Pani Maria zawsze podczas oficjalnych uroczystości była naturalna, spontaniczna…taką trzeba Ją zapamiętać. Media będą musiały się zastanowić nad sobą, bo Para Prezydencka często była pokazywana bez należnego Jej szacunku. Mam trochę pretensji do siebie, że za Ich życia tego nie dostrzegałam.
Myślę Haniu, że media powinny nas wszystkich przeprosić, przeprosić w otwartym liście za to co wyprawiały. Są to winni Prezydenckiej Parze, są to winni nam wszystkim…


Podpisuję się obiema rękami pod tym, co napisałeś i mam nadzieję, że ta tragedia, której jesteśmy świadkami, nauczy nas więcej szacunku dla drugiego człowieka, obojętne, czy jest nim sąsiad, poseł, dziennikarz, ktoś z rodziny, etc.
Tylko, czy aż takich tragedii potrzeba, by zatrzymać się i zdobyć na refleksję?