Poza Matrix…
Drodzy Czytelnicy mojego bloga
Wczoraj wreszcie udało mi się uporać z WordPress’em i przeniosłem Niebezpieczną Kapliczkę do nowej domeny internetowej pozamatrix.pl. Być może zastanawiacie się dlaczego? Kilka miesięcy temu, gdy postanowiłem wyrazić się w sieci, stwierdziłem, że założę portal poruszający tematy duchowości. To właśnie ta koncepcja stała się inspiracją dla nazwy nexus. Zacząłem eksperymenty z CMS Joomla! Zebrałem sporą bazę tekstów. W pierwszej fazie wypełniłem serwis zajawkami artykułów i podlinkowałem je do ich sieciowych źródeł. Włożyłem w to sporo pracy, ale im bardziej się temu przyglądałem tym mniej mi się podobało. Zamiast pisać, wyrażałem swoje myśli poprzez to, co napisali inni. Po kilku tygodniach stwierdziłem, że nie ma to dla mnie sensu i cała robota poszła z dymem. Usunąłem całe to wiekopomne dzieło z serwera
Wiedziałem już, że blogowanie to zdecydowanie lepszy pomysł niż portal. Tak właśnie narodził się Blog Jacentego.
Dziś, po ośmiu miesiącach istnienia znajduje się na nim dwadzieścia pięć artykułów mojego autorstwa i dziewięćdziesiąt pięć komentarzy. Nie jest to być może dużo, ale zdaję sobie sprawę, że konteksty, w których się poruszam można uznać za nieco niszowe. Te kilka miesięcy aktywności w blogosferze sprawiły, że wyraźnie dostrzegłem kierunek, w którym chcę podążać jako autor. Zaznaczył się on wyraźnie zarówno w poruszanej przeze mnie tematyce jak i stylu pisania. Odkrywanie nowych dróg rozwoju, wychodzenie poza dobrze znany nam, utarty matrix nawyków i poglądów to ścieżka, którą chcę zmierzać i mam nadzieję, że mi w tym pomożecie
Poruszam i będę poruszał w dalszym ciągu tematy dotykające różnych aspektów życia. Pisząc, używam stylu znanego jako e-prime, pozbawionego czasownika „być”. Ci, którzy dłużej mnie znają, lub ci, którzy słyszeli o semantyce ogólnej i pomyśle hrabiego Alfreda Korzybskiego z pewnością wiedzą o czym mówię. Mniej zorientowanym polecam notkę znajdującą się na tym blogu o tytule: „E-Prime”. Technika określana jako e-prime sprawia, że nieco luzują się ramy sztywnej tożsamości a matrix zaczyna drgać, migocząc milionami kolorowych świateł
Z czym spotykamy się gdy wychodzimy poza matrix, w którym wzrastaliśmy i ciągle wzrastamy? Czy dotykamy wolności? Myślę, że nie można uznać tego za wyzwolenie w sensie absolutnym. Wkraczamy raczej w nową, nieznaną dotąd, kolejną matrycę. Początkowo doświadczenie takie jawi się jako coś magicznego, wręcz niesamowitego. Z czasem jednak dostrzegamy nowe schematy i ograniczenia. Co możemy wówczas zrobić? Pozostaje wziąć swoje zabawki i udać się w poszukiwaniu kolejnej piaskownicy, wędrując niczym tarotowy Głupiec poprzez Wszechświat Wielkich i Małych Wtajemniczeń, doświadczając przestrzeni zwanej życiem.
Komentarze
Faktycznie, konwencja nazwy bardzo podobna
Ponadto mam wrażenie, że w wielu kwestiach nadajemy z Joanną na podobnych falach, choć piszemy z nieco innej perspektywy.
Podoba mi się ten blog. Nie szkodzi, że tematyka jest niszowa. Są ludzie, którzy chcą czytać o mniej popularnych tematach – na przykład ja. Czasem warto wysilić umysł i przemyśleć kilka spraw. Pozdrawiam
Hanna Sasiada
witaj na moim blogu. Cieszę się, że moja Kapliczka
wzbudziła Twoją sympatię. Mnie Twój Blog również się podoba. Poruszasz w ciekawy sposób ważne tematy.
Pozdrawki
Przenosiny… a więc to dlatego nic nowego się nie pojawiało w RSSie! Widocznie przy przeprowadzce nastąpiły jakieś turbulencje. Dobrze wiedzieć, że Twój blog żyje i ma się dobrze. Pozdrawiam!
Witaj Bartoszu
tak, zmieniłem nazwę (domenę) dla mojego bloga. Zrobiłem także przesiadkę z MySQL 4 na MySQL 5. Spowodowało to nieco problemów technicznych, z którymi musiałem się uporać. Na szczęście jednak wszystkie one zostały przezwyciężone i blog po turbulencjach powrócił do normalnego życia ![]()
Pozdrawki!
Tak, tak, fale podobne, zdecydowanie. I ostatnio zainspirowałeś mnie do sięgnięcia po R.A.Wilsona, z czego niezmiernie się cieszę. Mam też nadzieję, że Twoje różne pomysły będą kwitnąć i wzbogacać świat
Joanna
cieszę się bardzo, że twórczość Roberta Antona Wilsona cię zainspirowała. Odkrycie, że istnieje wujek Bob (mam nadzieję, że nadal istnieje tylko w jakimś innym wymiarze, o ile coś takiego istnieje
) zaliczam do jednych z najbardziej istotnych przełomów w moi rozwoju osobistym. Robert Anton Wilson niezmiernie mnie inspiruje. Do tego grona mogę zaliczyć jeszcze Kena Wilbera, Arnolda Mindela i Carlosa Castanedę. Ci twórcy nie wyczerpują oczywiście listy moich inspiracji, ale odgrywają w niej zdecydowanie najważniejsze miejsce.
Co do pomysłów, to mam nadzieję, że los (czymkolwiek on jest) okaże się sprzyjający w tej materii
Pozdrawki


Do złudzenia przypomina pozaschematy.pl